Narodziny Liderki, czyli przejście z eksperta na managera
Marketing, właściwie od pierwszych projektów jest nierozerwalnie związany z zarządzaniem (a przynajmniej był tam, gdzie ja zaczynałam 😊). Mamy: zarządzanie terminami, planowanie pracy, współpracę z innymi działami i agencjami, więc wywieranie wpływu bez bezpośredniej linii raportowania i presję spełnienia oczekiwań szefostwa.
Ja chciałam wejść na kolejny level. Przejście z eksperta na liderkę było moim marzeniem. Chciałam zarządzać całą marką, myśleć długofalowo i strategicznie. Tworzyć coś na lata, a nie na miesiąc.
I bardzo, ale to bardzo chciałam mieć zespół. Byłam przekonana, że pierwsza praca jako liderka zespołu będzie spełnieniem zawodowych marzeń.
Narodziny liderki – zderzenie marzeń z rzeczywistością
Zespół był, w mojej wizji, gwarantem tego, że przestanę zajmować się zarządzaniem projektami. Koniec z „lead time’ami” i walką z czasem. Ja będę od strategii i przywództwa. Będę budować relacje, prowadzić zespół i planować przyszłość marki. Nie będą mnie pytać: „Kiedy będzie folia do opakowań?”, tylko: „Co zrobić, żeby zwiększyć udziały rynkowe?” – a ja im powiem.
Kompetencje liderskie nie pojawiają się z dnia na dzień
Szczęśliwi ci, którzy po objęciu roli managerskiej dostają od firmy pakiet szkoleń, typu Akademia Lidera, albo First Time Manager. Ja nie dostałam. Trudne początki w roli liderki stały się moim chlebem powszednim. Pierwszego dnia pracy jako Manager weszłam do biura z bagażem własnych zawodowych doświadczeń i idealistyczną wizją, że jako liderka nie będę wywierać presji. Będę za to dostępna i wspierająca.
Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle – dlaczego bycie świetną specjalistką nie wystarcza?
Pierwszego dnia w roli liderki obudziłam się rano dokładnie taka sama jak w roli specjalistki. Żadnego objawienia. Wiedziałam, jak zarządzać projektami, dość dużo o zarządzaniu marką i na całe szczęście wiedziałam też coś nie coś o funkcjonowaniu ludzkiego umysłu (studia psychologiczne zawsze przydadzą się w życiu!). Ale jak zarządzać zespołem?
Trudne początki w roli liderki – moje 3 największe wyzwania
Muszę przyznać, że mój pierwszy awans na liderkę zespołu i tak był delikatny. Jako managerka byłam częścią większego zespołu, podzielonego na dwie części. W mojej było nas dwoje. Tylko jeden bezpośredni podwładny. Co nie znaczy, że wszystko poszło gładko.
Jak zbudować swój autorytet?
Na początku zaatakował syndrom oszusta. A kim Ty jesteś, żeby być czyjąś przełożoną? Dlaczego Ty masz mówić komuś co ma robić? Przecież przejście z eksperta na liderkę nie oznacza, że nagle stałam się we wszystkim lepsza od mojego podwładnego.
Jak się nad tym zastanowić, to nie muszę być w niczym lepsza. Nie czuję i nie zamierzam pokazywać swojej wyższości. Po prostu będziemy razem pracować, ale to ja będę mogła zdecydować nad czym. A jeśli w moim podwładnym znajdę partnera do rozmowy, to tylko się cieszyć – będzie mi łatwiej!
Na pierwszy dzień postawiłam sobie za cel po prostu wszystkich poznać. Rozpoznać się w sytuacji biznesowej. Tak jakbym poszła się rozejrzeć, zrobić rekonesans, a nie była pierwszy dzień w roli liderki. Zresztą, w marketing umiałam, więc skupię się na marketingu! Za to mnie awansowali, więc to będę dalej robić. Proste?
Jak pogodzić pracę managerską z pracą operacyjną?
Rekonesans był jak kubeł zimnej wody. Mój jednoosobowy zespół, choć fantastyczny, nie miał szans wziąć na swoje barki całej pracy operacyjnej. Chciałam oszczędzić mu presji, więc zarządzanie zespołem łączyłam z wykonywaniem zadań operacyjnych po godzinach. To klasyczna pułapka, w którą wpada wiele nowych liderek.
Otrzeźwienie przyszło pewnego pięknego ranka, kiedy otworzyłam plik z pracą wykonaną poprzedniej nocy. Stek bzdur. Byłam zmęczona, zniechęcona, pod presją czasu, a robota nadal nie była zrobiona.
Pułapka kontroli – czy dobra liderka wszystko ogarnia sama?
Kiedy byłam na stanowisku samodzielnym miałam poczucie, że wszystko zależy ode mnie. No prawie wszystko. Dopóki czegoś nie schrzanię to będzie ok. Nawet jeśli schrzani ktoś z innego działu, nie będzie to miało wpływu na opinię o mnie.
Pierwszy raz w roli liderki nie mogłam pozwolić sobie na porażkę. To by mi zepsuło opinię i karmiłoby mój syndrom oszusta do końca życia. Zwłaszcza, że nie wiedziałam o istnieniu syndromu oszusta, więc po prostu bym uznała, że się nie nadaję.
I tutaj na scenę wkracza Control Freak. Nie zapraszałam go. Nie planowałam, że będę micromanagować. Nie tak to sobie wymarzyłam. Ale Control Freak atakował z przyczajki: “To ja się TYLKO upewnię”, “A o tym pamiętasz?”, “Pokaż mi przed wysłaniem”
Kontrola podstawą zaufania.
Jak odnaleźć się w roli liderki – lekcje na start
Moje wyzwania w pierwszej roli liderskiej siedziały głównie w mojej głowie, w postaci przekonań lub przyzwyczajeń. Trudne początki w roli liderki to nie tylko brak umiejętności – to także wewnętrzna walka z perfekcjonizmem, kontrolą i potrzebą udowodnienia swojej wartości.
Tam, gdzie brakowało wiedzy lub narzędzia, sięgałam po swoje człowieczeństwo, pamiętając, że po drugiej stronie mam innego człowieka.
Nie byłam też samotną wyspą. Miałam wokół siebie ludzi, którzy nie pozwoliliby, żebym zrobiła krzywdę sobie lub komuś. Siatka wsparcia to klucz do sukcesu każdego lidera.
Znajdź swój autorytet… w sobie!
Z perspektywy czasu widzę, że decyzja, żeby w pierwszych dniach skupić się na tym, co umiem najlepiej i po prostu zrobić marketingową robotę była jedną z lepszych jakie podjęłam.
Po pierwsze, w tym czułam się pewnie, więc w naturalny sposób ta pewność siebie ze mnie emanowała.
Poza tym, nic tak o nas nie świadczy jak nasze czyny. Pozwoliłam więc, żeby na początek, to moja praca i jej efekty zbudowały mój wizerunek w pracy.
Parafrazując Margaret Thatcher: „[Mieć autorytet] – to tak samo jak być damą. Jeśli musisz zapewniać, że nią jesteś – to nie jesteś”
Asertywność – nie musisz być na każde zawołanie
Bycie dostępną i wspierającą a brak granic to są dwie różne rzeczy!
Z czasem zaczęłam nakładać ramy na swoją dostępność dla innych i czas na pracę własną. To, że siedzimy biurko w biurko i ja jestem przy moim biurku, nie znaczy, że muszę rzucać wszystko, czym się w danej chwili zajmuję. Nie zawsze w każdym razie.
Teraz współpracę z każdym nowym członkiem zespołu zaczynam od rozmowy i ustalenia m.in. jak wsparcie i dostępność wygląda dla obu stron i gdzie możemy się spotkać. A kiedy życie testuje te założenia, przez otwartość i feedback szukamy złotego środka.
Pożegnanie z rolą eksperta, aby zacząć budować kompetencje liderskie
Jeśli kontrola jest podstawą zaufania to przekupstwo jest najwyższą formą motywacji. Zaufanie wynikające z kontroli jest ulotne. Kontrola jest męcząca i czasochłonna dla kontrolującego. Kontrolowanemu odbiera sprawczość i zaangażowanie
Szefie, to j**nie!
Wyruszając w podróż z roli eksperckiej do liderskiej potrzebujemy dopakować do swojego bagażu podręcznego nowy zestaw kompetencji przywódczych. Pojemność naszej “walizki” jest ograniczona, więc naturalnym jest, że najpierw musimy coś wypakować.
Oczywiste, nie znaczy łatwe. Dlatego gorąco polecam “przepakować swój bagaż” w sposób świadomy i zaplanowany. Przypatrz się co pomogło Ci dotrzeć do tego miejsca podróży. Doceń to. A potem zastanów się co potrzebujesz (nie chcesz, tylko potrzebujesz!) zabrać w dalszą podróż. Nie musisz wiedzieć tego sam/ sama. Poszukaj w swoim otoczeniu osób, które już były w tej podróży. Mentoring może być bardzo pomocny.
Podsumowanie – co bym powiedziała sobie pierwszego dnia?
Przejście z eksperta na lidera, nawet jeśli jest wymarzoną pracą nie jest łatwą zmianą. Kompetencje przywódcze nie pojawiają się samoistnie z dniem podpisania umowy. Niektórzy dostają na wstępie bonus w postaci szkoleń, inni nie. Każdy natomiast ma bagaż swoich doświadczeń, wniosków i nauczek. Korzystaj!
♦ Zaufaj swojej intuicji. Nie musisz wiedzieć wszystkiego od razu.
♦ Działaj, obserwuj, wyciągaj wnioski i zmieniaj działanie. W przypadku budowania kompetencji liderskich, podróż jest celem samym w sobie.
♦ Czerp z doświadczenia innych. Poszukaj w swoim otoczeniu innych managerów, liderów wyższego szczebla albo mentora.
Zaczynasz swoją przygodę w roli lidera/ki i czujesz, że przydałoby Ci się wsparcie?
Zapraszam na indywidualne sesje mentoringowe dla liderów/ liderek, podczas których pomogę Ci przejść z roli ekspertki do świadomego zarządzania zespołem krok po kroku.