Moja Biblioteczka Liderki – książki, które mnie ukształtowały
Uwielbiam książki. Najlepszy podarek jaki można mi sprawić to książka, zwłaszcza jeśli jest od serca, z intencjonalnym poleceniem i osobistą historią ♥
Na mojej drodze liderki, mentorki i coachki były książki, które nie tylko poszerzyły moją wiedzę, ale wręcz zmieniły sposób, w jaki patrzę na ludzi, relacje, przywództwo – i na siebie.
Zebrałam tu subiektywny wybór tych najważniejszych. To nie lista „obowiązkowych lektur managera”. To coś znacznie bardziej osobistego – książki, które mnie poruszyły, czasem wzruszyły, ale zawsze zostawiły ślad.
Chcesz lepiej poznać moją filozofię pracy, sposób myślenia o ludziach i rozwoju? Zajrzyj na moją półkę. 🙂 Kolejność losowa.
"Po pierwsze: złam wszelkie zasady" Marcus Buckingham, Curt Coffman
Dlaczego ta książka jest dla mnie ważna?
Książka, którą dostałam od mojego szefa kiedy awansowałam na liderkę zespołu.
W przystępny i obrazowy sposób zachęca do nie-intuicyjnego podejścia: Jako lider/ liderka najwięcej czasu poświęcaj swoim najlepszym ludziom.
Czemu było to dla mnie odkrywcze? Bo przez lata miałam do czynienia z systemami ocen (szkolnymi i korporacyjnymi), które koncentrowały się na słabościach i brakach. Kiepska z matmy? – Korepetycje. Roczny plan rozwoju? – Lista skarg i zażaleń. I to pomimo dobrych wyników!
Co ze mną zostało po tej lekturze?
Wchodząc w rolę liderki, naturalnie miałam odruch, by najwięcej uwagi poświęcać tym, którzy „nie dowożą” – bo przecież zespół jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. Piękne? Tak. Skuteczne? Niekoniecznie.
A co, gdyby oprzeć wyniki zespołu na jego najmocniejszych ogniwach?
To właśnie pokazują Buckingham i Coffman. Nie zachęcają do zostawiania słabszych samym sobie – wręcz przeciwnie. Dają narzędzia do budowania zaangażowania całego zespołu, wspierania każdego członka w odkrywaniu i rozwijaniu jego unikalnego potencjału.
Całość oparta jest na bardzo konkretnym i mierzalnym narzędziu: Ankiecie Zaangażowania Q12 Gallupa.
Gdzie znaleźć więcej?
Polecam serię krótkich filmów o pytaniach Q12 prosto od Gallupa (po angielsku) → przejdź na Youtube
"Rób to, co czego jesteś stworzony. Jak odkryć idealną dla siebie karierę poprzez odkrycie tajemnic typu osobowości" Paul D. Tieger, Barbara Barron-Tieger
Dlaczego ta książka jest dla mnie ważna?
Swój profil MBTI znałam od dawna, bo badanie robiłam już wcześniej. Bardzo sie z nim utożsamiałam – wypisz, wymaluj: Ula! A potem nadeszła zmiana zyciowa i podróż do Szkocji w poszukiwaniu siebie.
I odkryłam, że im mniej czasu spędzam w biurze, na analizie danych i przygotowywaniu rekomendacji, tym bardziej dochodzi do głosu moja intuicja. Że kiedy nie mam dostępu do excela to słucham co mówi mi serce i brzuch. I DOBRZE mi z tym! Czy to możliwe, że wynik testu, kóry robiłam u szczytu mojej korporacyjnej kariery był zaburzony i pokazał kim jestem, niejako z potrzeby? Albo konkretniej z mojego przekonania na temat jakim trzeba być, aby odnieść sukces (poukładanym, logicznym i z argumentami nieznoszącymi sprzeciwu najlepiej).
Co ze mną zostało po tej lekturze?
Nie kwestionuję metodologii testu MBTI. Nigdy nie zrobiłam go ponownie, więc nie wiem czy teraz, kilka lat po pracy w biurze rzeczywiście pokazałby intuicję i odczuwanie. Ale to co zrobiłam dzięki tej książce to sprawdziłam: A co gdyby? Gdybym była osobą, która odrzuca szkiełko i oko, ale ma serce i patrzy w serce, to kim powinnam być? W jakim typie zawodów bym się sprawdziła? Co czuję (spoiler :)) kiedy to czytam?
To był moment, który poszerzył moją perspektywę poszukiwać misji i nowej drogi zawodowej . I tak, wtedy zostało zasiane ziarnko mentoringu 🙂
Gdzie znaleźć więcej?
Jeśli chcesz lepiej poznać siebie i zrozumieć swój optymalny styl działania – chętnie pomogę. Sprawdź moją ofertę coachingu talentów Gallupa
"Daring greatly" Brene Brown
Dlaczego ta książka jest dla mnie ważna?
Początek mojej kariery zawodowej sponsorowało słowo: SIŁA.
„Silna” to było określenie, które często słyszałam i z dumą powtarzałam, że mam „alergię na słabość”. (Ech, człowiek młody był i… wiadomo).
I wtedy trafiłam na książkę z tezą, że siła tkwi w słabości.
Przepraszam, co proszę? To ja tu gram bohaterkę (no pewnie, że gram — przecież nikt nie jest silny przez cały czas!), tyle energii wkładam w kamuflowanie rozkojarzenia, bałaganu i marzycielstwa, a Brené Brown mówi:
Wyjdź na arenę i pokaż się taka, jaka jesteś. Pozwól się zobaczyć.
„Moja autentyczność tylko na to czekała!
Czy to była rewolucja? Czy od razu stanęłam i powiedziałam: „Taka jestem i już, nie będę się starać, akceptujcie mnie”? Oczywiście, że nie. To była raczej ewolucja retoryki.
Nadal wysyłałam sygnały: „W tym jestem dobra, tu możesz na mnie liczyć”.
Ale równocześnie zaczęłam, kiedy było trzeba, nadawać sygnał SOS: nie wiem, nie umiem, nie mogę, zarobiona jestem, czyli POTRZEBUJĘ POMOCY.
Co ze mną zostało po tej lekturze?
Czy mi to jakoś zaszkodziło? Nigdy!
Co dostałam w zamian:
- Głębokie relacje
- Prawdziwe wsparcie, zwłaszcza w kryzysowych momentach
- Zaangażowany zespół
- Mnóstwo nowej wiedzy
Chcesz przeczytać, jak autentyczność i pokazanie wrażliwości pomogły liderce przekuć zagrożenie w szansę? Sprawdź wpis na moim blogu: Autentyczność w roli lidera – jak pożegnanie mitu Superbohatera pomaga budować zaangażowany zespół.
Gdzie znaleźć więcej?
A jeśli chcesz usłyszeć o potędze wrażliwości prosto od Brené Brown, polecam jej wystąpienie na TED (po angielsku).
"Kto zabrał mój ser?" Spencer Johnson
Dlaczego ta książka jest dla mnie ważna?
UWAGA! Po przeczytaniu wzrasta ryzyko dokonania dużych zmian w życiu! Przed użyciem skonsultuj się z bliskimi i mentorką 😉
W skrócie: książka o radzeniu sobie ze zmianą. Zmiana to nie jest coś co lubię najbardziej. Jedną z najcenniejszych i najbardziej rozwojowych rad jakie dostałam była zachęta: „Ula, spróbuj zaprzyjaźnić się ze zmianą”. Po 5 latach pracy w marketingu FMCG można przyjąć, że czas był najwyższy 😉
Polubienie zmiany najwyraźniej nie szło mi najlepiej, bo kilka lat później los „podarował” mi książkę Johnsona
Poznanie przeuroczych bohaterów książki zdecydowanie pomogło mi zauważyć i uświadomić sobie co mi samej utrudnia otwartość na zmiany. Najgorsze jest kiedy NIE WIEM. Nie wiem co zrobić, nie wiem co przyniesie sukces. Ba! Ja nawet nie wiem co się stanie jak zrobię coś nowego. A jeśli będę błądzić w gąszczu możliwości, bo nie trafię od razu na tę właściwą???? Tak mnie przerażała ta wizja, że nigdy nawet nie próbowałam sobie odpowiedzieć na to pytanie.
Co ze mną zostało po tej lekturze?
Odpowiedź znalazłam na stronie 57: „Bezpieczniej jest błądzić w Labiryncie niż pozostawać w bezsensownej sytuacji”.
I znowu, jakiś czas później, życie zastało mnie w bezsensownej sytuacji. Nie będę ukrywać, nie rzuciłam się na Zmianę z otwartymi ramionami. Ale zaczęłam o niej myśleć (obwąchiwać?). Im więcej o niej myślałam, tym bardziej ją oswajałam. Wtedy przestałam się jej bać i nie wiedzieć kiedy zaczęłam ją planować 🙂
Gdzie znaleźć więcej?
Chcesz w bezpiecznej przestrzeni przyjrzeć się swojej sytuacji? Chętnie Ci w tym pomogę Umów się na darmową, zapoznawczą sesję mentoringową. → Kontakt
"Sześć myślowych kapeluszy. Uwolnij umysł od sztampowego myślenia" Edward de Bono
Dlaczego ta książka jest dla mnie ważna?
Kojarzysz to uczucie kiedy masz do rozwiązania problem i totalną pustkę w głowie. Nawet nie wiesz od czego zacząć? To czego nie wiesz, to dowyglądaj. Załóż kapelusz, a najlepiej 6 po kolei. 😀
Pracując na stanowisku specjalistycznym byłam od rozwiązywania problemów. A pracując w marketingu FMCG musiałam robić to szybko i skutecznie. Tylko jak to zrobić, kiedy wyzwania, przepraszam MOŻLIWOŚCI, wyrastają szybciej niż grzyby po deszczu?
Sześć myślowych kapeluszy oferuje strukturę (a ja kocham struktury <3) i możliwość spojrzenia na problem z bardzo różnych perspektyw (jestem w raju! :D)
Co ze mną zostało po tej lekturze?
Wracam do tego modelu kiedy zaczynam czuć, że sytuacja mnie przerasta. Nie zawsze wychodzi z tego gotowe rozwiązanie, ale zawsze wychodzi coś, co pozwala zrobić kolejny krok:
- uzupełnić brakujące informacje (np kiedy nie mogę przeprowadzić analizy i biały kapelusz leży i się kurzy);
- zrobić „sprawdzam” jeszcze przed startem i spod czarnego kapelusza wysnuć co logicznie może pójść „nie tak?”
- uciąć defetyzm i podbudować morale wkładając żółty kapelusz i szukając realnych szans i pozytywów
A jeśli przed Tobą organizacja dużego biznesowego warsztatu – weź 6 kapeluszy i agendę masz gotową 🙂
Gdzie znaleźć więcej?
Chcesz przyjrzeć się swoim schematom myślowym? Zapraszam na sesję – będę Twoim życzliwym lustrem, przy którym będziesz mieć możliwość przymierzyć wszystkie 6 kapeluszy.